26 maja 2016

KRÓTKI " WYPOCZYNEK " ?


 
W sobotę w końcu udało się gdzieś wyrwać razem, całą naszą trójką :) Znaleźliśmy kilka godzin, aby pobyć trochę razem, nacieszyć się sobą. A ostatnio z tym było bardzo ciężko, bo przecież zawsze coś wypada. Nareszcie mieliśmy chwilkę czasu aby odpocząć, ale czy wyjazd z dzieckiem można nazwać wypoczynkiem? Ciężko teraz ze spontanicznym wyjazdem, na pewno musimy sobie coś ustalić przynajmniej, że w ogóle gdzieś jedziemy :)
Wyjazd zaczęliśmy od pakowania Jasientego, dodatkowe ubranka na zmianę, bo u nas to norma, czystym się nie wróci ;) Teraz jest dużo łatwiej niż z niemowlakiem, ale i tak trzeba mieć torbę wypchaną ubrankami, pieluchami, chusteczkami, lekami, zabawkami, chrupkami, kubkiem z wodą itd. Jazda w samochodzie przebiega już dużo sprawniej niż wcześniej więc możemy pozwolić sobie na jakikolwiek wyjazd i oby tak zostało, bo w lipcu szykuje się dłuższa podróż.

Wreszcie dotarliśmy do uzdrowiskowego, malowniczego Nałęczowa położonego w województwie Lubelskim, powiecie Puławskim, gdzie wstąpiliśmy na samym początku do naszej ulubionej restauracji Karczmy Nałęczowskiej na przepyszną sałatkę ;), którą jak nigdy zjadłam na spokojnie a Jaś siedział w swoim wózku i grzecznie patrzył na nas co z tatkiem jemy, co jak co ale nasz Jaś zna savoir vivre ;), następnie przeszliśmy się po pięknym parku i podziwialiśmy jego uroki. Naprawdę jest piękny, wszystko jest tam bardzo ładne od białych ławeczek (ostatnio wszystko co białe mi się podoba dlatego tak zwracam uwagę :) nawet na białe ławki) po Pałac Małachowskich. Polecam, mamy tam bardzo blisko ale z czasem jest gorzej i dlatego tak mało jeździmy :(


Jaś pooglądał kaczki i prześlicznego łabędzia, którym był bardzo zafascynowany. Oczywiście nie mogło być inaczej i zaszliśmy na plac zabaw, bez tego by się nie obyło;) Jaś bawił się fantastycznie, chyba tam spędziliśmy najwięcej czasu, a ja mogłam porobić Mu wiele, wiele zdjęć i nagrać troszkę filmików, będzie miał pamiątkę no i my jak najbardziej :) Osobiście mogłabym cały czas robić zdjęcia synkowi, nigdy nie mam dosyć ;) W końcu przyszedł czas powrotu do domu, wyszliśmy spokojnie z placu zabaw i poszliśmy do samochodu. Więc tak spędziliśmy sobie sobotnie popołudnie.




A teraz tak serio :) czy myślałyście ze wyjazd z dzieckiem jest taki prosty i idealny? Oj nie ;) może tylko jedna trzecia się zgadza z tym co opisałam ale spędzenie czasu razem i tak jest tego warte, uwielbiamy spędzać czas z Jaśkiem.

Zacznę od tego jak dojechaliśmy, bo o pakowaniu już wspominałam, naturalnie na samym początku zaszliśmy do Karczmy, szukając wolnego stolika zwróciłam uwagę, że inni rodzice też są z dzieckiem, w podobnym miesiącu co Jan, i tak ładnie siedziało w wózku przy nich i piło coś z butelki, a Jaś grzecznie siedział może 5-10 minut, gdy już zaczął się przeciskać dołem przez barierkę by wyjść ze spacerówki, wzięłam go do kącika dziecięcego, by się tam pobawił, no nie powiem spodobało mu się były samochody więc chwila spokoju nastąpiła.


Dostaliśmy jedzenie, a nasz mały szkrab musiał wszystkiego popróbować i gdy jadł to siedział nawet z klasą ;) do czasu gdy siedzenie mu się znudziło, i tak trochę jedliśmy i chodziliśmy przy nim, bo nie mógł usiedzieć na miejscu.  Ale gdy już zjedliśmy po ciężkim trudzie, poszliśmy spalać kalorie. Do pierwszych kilku zdjęć było spokojnie, ale w końcu pojawiły się kaczki więc po co ma synio siedzieć w wózku jeśli może chodzić o własnych nogach i tak było. Zaczął podbijać Nałęczów. I tak na zmianę na swoich nogach, na rękach taty, mamy, na barana etc.






Więc jeszcze zaszliśmy na lody, wiedzieliśmy co robimy, dając mu rożek do lodów, przynajmniej znów się uspokoił i siedział w swojej furze. Ale co tam poszliśmy na plac zabaw, ekstra sprawa, dużo dzieci, huśtawki, zjeżdżalnie, jest za kim pobiegać, jest co robić ;) Wybawił się za wszystkie czasy, bynajmniej mi się tak wydawało eh.
 


 

Nadszedł czas aby wracać bo już sami byliśmy zmęczeni, tłumaczymy dziecku, że już idziemy, robimy papa a on wpada w histerię, czego tak krótko!!! (oczywiście tego nie mówi ale mina robi swoje). Cóż zrobić, nie raz już byliśmy w takiej sytuacji, wiemy jak działać. Tata wziął Jasia na barana i poszedł z nim przez cały plac, a ja pchałam wózek dookoła ogrodzonego placyku. I takim to sposobem wróciliśmy do samochodu, a następnie do domu.

 


Wiem jedno teraz wypady, to ciągłe bieganie za dzieckiem, oczu nie można od niego oderwać. Chyba, że tylko tak jest z moim Jankiem ;) Ale tak jak ja zawsze sobie powtarzam, te lata minął strasznie szybko i niedługo już tak synowi nie będę potrzebna, dlatego teraz trzeba korzystać ;) A powracając do pytania
czy można wyjazd z dzieckiem nazwać wypoczynkiem?
Jakie jest Wasze zdanie? Bo ja uważam, że chyba nie, tylko to jest taka odskocznia od codzienności ;), odpoczęcie od rutyny.

A Wasze dzieci jak się zachowują wśród ludzi, w obcym miejscu? 





Cieszę się, że tu jesteś :) Jeszcze jesteśmy na Facebooku, tam też jest ciekawie i na Insta też ;)
Jeśli post Ci się spodobał napisz komentarz, daj lajka, zostaw po sobie znak, a jeszcze lepiej, gdy zostaniesz tu na zawsze :)

6 komentarzy:

  1. Moja córka nie usiedzi na miejscu, takie małe adhd, a wyjazdy z Nią poza miasto są uciążliwe dla nas, ale dajemy rade. Najważniejsze, że jest z nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile mała ma ? Rzeczywiście dzieci to najwieksza radość.

      Usuń
  2. Wycieczki z mala sa fajne,jednak meczace. Ale warto zmienic miejsce pobytu chociaz na chwile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to prawda warto zmienic miejsce pobytu czasami ;)

      Usuń
  3. A już myślałam po takim wstępie, że w Jasia jakiś wyjątkowy aniołek wstąpił :) A co do pytania, to tak sobie myślę, że odpoczynek od rutyny zawsze jest lepszy niż żaden ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasio jest aniołkiem tylko wtedy gdy śpi ;)

      Usuń