16 czerwca 2016

PRZERAŻA MNIE RZECZYWISTOŚĆ, JAKIM CZŁOWIEKIEM BĘDZIE MÓJ SYNEK ?



Najbardziej czego się obawiam to, na jakiego człowieka wyrośnie mój Jaś? Czy będzie jednym z tych łobuzów czy jednak kulturalnym dżentelmenem, szanującym wszystko i wszystkich ;) Oczywiście nie myślę wtedy o chłopaku który pójdzie na imprezę i nie da mi znać o której wraca lub nie będzie odbierał telefonu jak dzwonię, tylko o takim który będzie skłonny do bójek, będzie opryskliwy, chamski, będzie sięgał dna. Od czego to zależy, czy od nas rodziców, nauczycieli, otoczenia, towarzystwa w jakim się znajduje?

Jako rodzice chcemy wszystkiego co najlepsze dla naszych dzieci. Już w czasie ciąży dbamy o to, aby dziecko było zdrowe, badamy się, zażywamy witaminy. Męczymy się dobrych kilka, kilkanaście godzin aby urodzić to nasze cudo, a już gdy to nadejdzie troszczymy się o nasze maleństwo karmimy, przewijamy, przytulamy, lulamy. Zapewniamy mu komfort, kupujemy rozwijające zabawki, staramy się robić wszystko najlepiej aby tylko było szczęśliwe. 

Następnie przychodzi czas gdy nasze słodkie niemowlę jest już naprawdę bystrym w naszym przypadku 15-miesięcznym chłopczykiem i widzi już dużo. Widzi jak rozmawiamy ze sobą z mężem, jak się zachowujemy, jak traktujemy innych ludzi, co robimy i zaczyna po nas powtarzać, nasze zachowania, emocje. Już od malutkiego chcemy dawać mu przykład być grzecznym chłopcem. Ale czy to wystarczy? czy pozytywy z naszej strony poprowadzą Go dobrą drogą?

Boję się, boję się strasznie, że dając Mu tyle miłości, tyle poświęceń z naszej strony, a On wyrośnie na złego człowieka. Od pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym, robiłam wszystko, dbałam o siebie, przez 11 tygodni dzień w dzień wymiotowałam, pod koniec okropna zgaga na którą nic nie pomagało, rodziłam w wielkim bólu, ale cały czas myślałam o Nim aby wszystko z Nim było dobrze, nie obchodziło mnie aż tak bardzo czy będę miała rozstępy czy nie, czy moja figura się zmieni po porodzie. Chciałam tylko aby moje, ukochane, wyczekane maleństwo było zdrowe, tylko tego chciałam a raczej aż tyle. Gdy już Go ujrzałam cały ból przestał istnieć, no może nie dosłownie :) Dlatego tak strasznie się boje, że po takich przejściach, kiedyś Jaś będzie miał mnie gdzieś, gdzieś to co dla niego zrobiłam, a moim zdaniem zrobiłam wiele. To co każda matka chce dać swojemu dziecku, życie to co właśnie jest najcenniejsze, a On je zmarnuje, tak jak wielu innych ludzi :( 

Mam nadzieję, że za jakieś 20-30 lat będę mogła dumnie powiedzieć, że właśnie wszystko zależy od rodziców, jacy jesteśmy, że wszystkie wzorce dziecko wynosi z domu, wie do jakiego towarzystwa ma wstąpić, z jakimi właśnie ludźmi przebywać, że będzie wiedziało jak postępować, będzie chciało nas naśladować a nasze błędy naprawiać. Mam nadzieje, że będzie taki jak my, a nawet jeszcze lepszy. 

Dlatego razem z mężem damy Jaśkowi najwspanialsze dzieciństwo, takie jakie właśnie my mieliśmy i jakie byśmy chcieli mieć, aby był szczęśliwy, nie brakowało mu miłości z naszej strony, aby żadna zabawka nie zastąpiła czasu z nami. Wszystkie uściski, pocałunki były dla Niego tak cudowne jak dla nas. Rodzina jest najważniejsza, czas z dzieckiem nie zastąpiony, chociaż nie raz mamy już wszystkiego dość, jesteśmy zmęczeni humorkami naszego synka, ale wiemy, że to właśnie my zdecydowaliśmy się na rodzinę i musimy Go wychować i przekazać to co nasi rodzice podarowali nam.





Tutaj chyba przedobrzyliśmy opiekę nad Jasiem, na pewno nie zmarzł ;) drugi dzień w domu, po powrocie ze szpitala, więc dla nas wybaczalne ;)








A Wy Mamusie jakie macie teorie na ten temat? Gdzie leży problem? Od czego to zależy? Przecież jest wiele pięknych, kochających się rodzin a problemów tam wiele, więc w czym jest problem???




Cieszę się, że tu jesteś :) Jeszcze jesteśmy na Facebooku, tam też jest ciekawie i na Insta też ;)
Jeśli post Ci się spodobał napisz komentarz, daj lajka, zostaw po sobie znak, a jeszcze lepiej, gdy zostaniesz tu na zawsze :)

6 komentarzy:

  1. Myślę, że problem jest przede wszystkim w tych rodzinach, w których nie ma miłości, a dziecko pozostawiono samemu sobie bez odpowiednich wzorców. Z drugiej strony nawet z rodziny z problemami potrafi wyjść bardzo mądry i odpowiedzialny człowiek, a nawet najlepsza miłość może przerodzić się w zbytnie rozpieszczenie albo stłamszenie.

    Zamiast się martwić pomyśl tak: Wasi rodzice wychowali wspaniałe dzieciaki, więc mając najlepsze wzorce - to czemu Wam miałoby się nie udać? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie staram się tak myśleć, bo przyszłość Jasia mnie przeraża. Patrząc na to jacy są ludzie :( mam nadzieję, że będzie brał z nas przykład :)

      Usuń
  2. Niepotrzebnie się martwisz. Tyle miłości, czułości i opieki cały czas darujecie swojemu synkowi! Jesteście dla Jaśka, jako rodzice, autorytetem i od małego nieświadomie czerpie z Was przykład! Nawet ten żywieniowy - naprawdę [ piszę, jako dietetyczka :) ] Mimo, że na moją małą jeszcze czekam i nie mogę się wypowiedzieć w kwestii wychowania, po głowie chodzą mi podobne tematy. Chyba trochę inaczej w kwestii chłopców i dziewczynek. Ale wierzę, że wspaniała, dobra rodzina, szczęśliwe dzieciństwo to klucz do sukcesu! :) I my, i nasze dzieci potrzebujemy uwagi innych, każdy chce czuć się doceniony. Troska o drugą osobę daje poczucie silnej więzi :) pela-hela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj daje daje. Troszczymy się o Jasia jak najlepiej umiemy. A On nam daje tyle radości. Ale zawsze bedziemy sie martwic o nasze dzieci.

      Usuń
  3. Śliczny synek! Na pewno wyrośnie na dżentelmena!
    kinga-wajman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń